NOWOŚCI THE BODY SHOP - TEA TREE

http://www.kadikbabik.pl/2016/08/nowosci-body-shop-tea-tree.html

THE BODY SHOP to od zawsze i na zawsze będzie dla mnie marka kultowa. Wiecie jak wiernie trwam przy swoim, że ich masła do Ciała są najlepsze. Mam także swoje ideały w pielęgnacji twarzy. I wcale nie wymagam od nich kolejnych zaskakujących kosmetyków, bo dla mnie są już na takim etapie, że ciężko mi wyobrazić sobie kosmetyk JESZCZE lepszy! I proszę bardzo. Oto i one!

Nie ma nic gorszego, niż wielki świecący wyprysk na twarzy, który odbiera pewność siebie i powoduje niechęć spojrzenia komukolwiek w oczy. Zazwyczaj pojawiają się momencie, kiedy nasze plany nie mogą pozwolić na niespodzianki na naszej twarzy. Wiadomo również, że ich żywot wcale nie musi kończyć się z młodzieńczymi latami. Dla wielu jest to nieustanna walka, rozgrywająca się często w najmniej oczekiwanych momentach dorosłego życia.


To czego potrzebujesz do stoczenia bitwy z zanieczyszczeniami to linia Superbohaterów ze 100% organicznego oleju herbacianego. Podróż w kierunku czystej skóry zaczyna się w momencie poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co sprawia, że nasz wróg nagle się pojawia oraz do obmyślenia jak go zwalczyć.



Wiedza to klucz do sukcesu, a przez poznanie przyczyn powstawania wyprysków możemy skuteczniej zwalczyć naszego wroga. Niezależnie od tego, czy potrzebujesz punktowej ulgi czy długotrwałego systemu obrony, THE BODY SHOP stworzyło  dla Ciebie team Superbohaterów dla Twojej skóry.


Serum THE BODY SHOP z serii TEA TREE zauroczyło mnie opakowaniem. Uwielbiam wszelakie butelki z dozownikami w postaci pipety. Ale na samym opakowaniu się nie kończy serum jest ultra lekkie i ma ultra ważne zadanie. Konsystencja przypominająca olejek, ale wchłania się momentalnie. Nie pozostawia lepkiego filmu. Jego największym atutem jest pomoc w walce z niedoskonałościami i to na prawdę działa! A cała zasługa spoczywa w składzie wzbogaconym  0 olejek z drzewa herbacianego. U mnie zawsze to pojedyncze niespodzianki, jednak mimo ich niewielkiej ilości zmywają sen z powiek. Nie wychodzę do sklepu bez podkładu i czuje sie bez niego całkiem naga. Mimo, że wystarczy cienka warstwa, żeby je zakryć to zawsze jest to warstwa podkładu, której już nie chce nosić na co dzień.

Mój sposób używania to zaraz po wieczornym demakijażu czy peelingu na czystą skórę. Nakładałam kilka kropli na nadgarstek i stopniowo przenoszę na twarz. Przy okazji wieczorami masowałam na nim twarz, aby poprawić krążenie i jednocześnie aby serum lepiej się wchłaniało. Jednak przy dużej intensywności trądziku, takie masaże nie powinny mieć miejsca, bo roznosimy bakterie i trądzik może się namnażać. Rano używałam go pod makijaż, wszystko pięknie się n a nim trzymało, a skóra po nałożeniu jest jedwabiście gładka i wygląda na piękną i zdrową.

Kolejnym wielkim atutem jest wydajność. Butelka 50 ml wystarcza na wiele miesięcy.A zapewniam Was nakładam sporą ilość. Czy widzę efekty? Jezusie po raz pierwszy po takich kosmetykach widzę szybki rezultat!!! Buzia nie jest przesuszona, ale jakby było ich coraz mniej, a zaczerwienienia szybciej się goją. Kocham Cie THE BODY SHOP za takie kosmetyki, za ratowanie mnie codziennie!!!



Tutaj chylę czoła, peeling 3 in 1 zasługuje na ogromne uznanie. To najlepszy peeling, jaki stosowałam na swojej skórze. To genialny efekt, to cudowne uczucie mrowienia i zimna skóra zaraz po użyciu. To drobinki, które pomagają w ścieraniu martwego naskórka i świetny efekt! Jestem od teraz jego wielką fanką i kiedy zapytacie mnie o najlepszy peeling, bez wahania odpowiem THE BODY SHOP z serii  TEA TREE!



Kochani uwielbiam THE BODY SHOP, a Wy?

 

2 komentarze: