IDEAŁY BOBBI BROWN DO CERY SUCHEJ



Posiadaczki cery suchej mam coś specjalnego dla Was. Ideały pomagające na moje problemy, aby odzyskać komfort.


Markę Bobbi Brown kocham od lat za kolorówkę. To też moje ukochane pędzle, które jak wiecie kolekcjonuję i dokupuję przy każdej ''większej'' okazji takiej jak urodziny, święta czy Walentynki. Co jednak najbardziej skradło moje serce? To pielęgnacja, z którą spędziłam kilka ostatnich miesięcy. To kremy, które przy skrajnie suchej skórze doskonale sobie radziły i sprawiały, że jednak jest nadzieja na poprawę kondycji suchej skóry.

Zaczynamy od pielęgnacji i tonizowania. Moja miłość do tego produktu rozpoczęła się na evencie, kiedy go powąchałam i wiedziałam, że musi być mój. Zapach kojącej lawendy od tamtego dnia towarzyszy mi każdego wieczoru.  Bobbi Brown  Hydrating Face Tonic pomaga przywrócić równowagę skórze, pozostawia ją gładką, miękką i przygotowaną na nałożenie kremu. Ekstrakt z ogórka, rumianek, lukrecja, aloes i lawenda łagodzą i zmiękczają. To czuć natychmiast po użyciu. Witamina B5 koi i poprawia kondycję. Skóra jest po użyciu gotowa na dalszą pielęgnację. Co ważne, wystarczy odrobina, aby stonizować całą buzię.




To zaskakujące jak doskonała dla mnie jest marka Bobbi Brown. Jak świetnie odnajdują się zarówno w makijażu jak i skutecznej pielęgnacji. Gdy dziś słyszę pytanie, który krem uważam za najlepszy pod oko, śmiało odpowiadam - noc Eye Repair Cream EXTRA, dzień Hydrating Eye Cream





Opowiem dziś o tym dziennym. Konsystencja jest lekka, bardzo szybko się wchłania. Zawiera w składzie naturalne substancje pochłaniające wilgoć, które sprawiają, że krem działa kojąco. A jak wiadomo skóra pod oczami jest 10 razy cieńsza, niż na reszcie naszej twarzy. Dlatego wskazane jest działanie kojące, bo tu nie trudno o podrażnienia. Lekka tekstura jest doskonała jako baza pod makijaż i moim sposobem na idealną aplikację korektora jest wymieszanie go razem z kremem i lekkie wklepanie opuszkami palców. Aloes i ekstrakt z orzecha odpowiadają za komfort i łagodzenie, olej awokado utrzymuje poziom nawilżenia. To krem idealny na dzień dla posiadaczek suchej skóry. Pięknie ją rozświetli i sprawi, że drobne linie i zmarszczki będą znacznie mniej widoczne. I co najważniejsze, 15ml wystarcza na bardzo długo. Więc ta pojemność, to wcale nie mało.

W temacie pielęgnacji dziennej skóry twarzy zostaję wierną fanką Bobbi Brown Hydrating Face Cream. Nadal zima trwa w najlepsze za naszymi oknami, pomimo astronomicznej wiosny. Dlatego wciąż powinnyśmy używać ciężkiej pielęgnacji. A zwłaszcza posiadaczki suchej skóry, to będę podkreślać na każdym kroku. W naszym przypadku wskazana warstwowa pielęgnacja. Najpierw musimy poznać naszą skórę, aby wiedzieć ile kremu potrzebuje. W przypadku pielęgnacji Bobbi Brown jest ona konkretna i u mnie wystarczy jedna cięższa warstwa pod podkład. Pięknie trzyma poziom nawilżenia przez cały dzień. Stworzony na bazie nawilżającego ekstraktu z roślinnych alg morskich. Olej z orzechów Kukui skutecznie zmiękcza skórę. Zapach bardzo podobny do zapachu kremu pod oko. Lekko mentolowy, pudrowy, delikatny. Doskonały pod makijaż.

 Dodatkowo lubię te ich minimalistyczne opakowania.




Na koniec zostawiłam najlepsze. Podkład o przedłużonej trwałości, który jest dostępny aż w 30 odcieniach. Wiecie co to oznacza? Każda z nas znajdzie idealny odcień. Już nie usłyszycie, ''masz chyba za ciemny podkład''. Piękne pełne krycie o naturalnym wykończeniu. Za to go polubiłam, bo zdecydowanie nie mamy tu efektu maski. Kontroluje również efekt nawilżenia, a w przypadku suchej skóry to niezwykle ważne. Nie zostaje w załamaniach i nie podkreśla ich! Nareszcie można śmiać się bez obaw.

Nakładanie w tym przypadku najlepiej sprawdziło się dłońmi. Idealnie się rozprowadza. Pięknie łączy się ze skórą. Znalazłam tylko plusy. A to bardzo dobrze wróży.


3 komentarze:

  1. Super kosmetyki

    Zapraszam do siebie w wolnej chwili,
    Miłego dnia, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń

Instagram