Benefit



Nie myślałam, że jeszcze kiedykolwiek zachwycą mnie tak bardzo kosmetyki. Myślałam, że wszystkie największe ochy i achy mam za sobą. I nagle trafiają w moje ręce te piękne kolorowe opakowania, kryjące w środku tak zaskakujące rzeczy! Benefit zniszczył mój światopogląd.

 KOSMETYKI/BENEFIT

Benefit zaprzeczył większości moich tez jakie narzuciłam. Np. byłam pewna, że znam już najlepszy tusz do rzęs, że mam najpiękniej pachnący błyszczyk i najlepszy barwnik do ust. W każdej dziedzinie się myliłam. Straszne uczucie.



Wielokrotnie kombinowałam od czego by tu zacząć cały ten wpis. Czy ułożyć kolejność od najlepszego kosmetyku, jednak o ile znałam miejsce pierwsze, tak nie miałabym sumienia ustawić czegoś na ostatnim bo wszystko jest znakomite.  Ale na pierwszy ogień idzie najlepszy bronzer jaki kiedykolwiek miałam. Hola.


 
Hola to matowy puder brązujący, słowo matowy na pierwszym miejscu pasuje jak ulał, bo efekt jest bardzo matowy. Każdy kto lubi tego typu makijaż będzie zachwycony. Nakłada się go banalnie, ja do tego używam pędzla HAKURO 50s i kilka ruchów pędzlem wystarczy, żeby nadać naszej buzi piękny naturalny kolor, ciężko o przesadę, a to ważne. Ja jako bladzioch pokochałam ten produkt. Nareszcie moja buzia nie świeci bladością, tylko ma taki piękny zdrowy wygląd, a co najważniejsze wygląda to naturalnie. Dla mnie to najlepszy bronzer w przestrzeni kosmetycznej. Hola, dziękuję, że trafiłaś w moje ręce :)



Kolejny kosmetyk jaki mnie bardzo zaskoczył to kredka do optycznego unoszenia brwi High BROW. Z racji, że moje brwi nie są jakieś wybitne i muszę zawsze je dopracowywać kredką w mocno brązowym kolorze, ten kosmetyk pomógł mi jeszcze bardziej. Przez ostatni czas, używałam jej każdego dnia i nie umiem teraz bez niej zrobić makijażu. Po prostu jak jej nie nałożę, to czegoś mi brakuje i dziwnie się czuje. Kredka jest maxymalnie wytrzymała. Do tego nałożona pod łukiem brwiowym optycznie powiększa oczy, nasze spojrzenie nabiera świeżości. Uwielbiam ją! Mój kolor to 'linen pink' to taka mieszanka delikatnego różu i beżu, wymieszana na kredce tak, że widać przejścia kolorów.



Błyskawiczny sposób na pozbycie się wszelakich przebarwień pod oczami to 'Fake up' od Benefitu. Ja już wam pisałam, że często zarywałam noce i nadrabiałam milion rzeczy właśnie po zmroku. To były czasy studiowania. Dzięki takiemu postępowaniu, a raczej przez takie postępowanie, nabawiłam się cieni pod oczami. Walczyłam z tym czynnie chyba każdą metodą. Teraz już nie muszę, pogodziłam się, że moje cienie już będą ze mną zawsze. Jednak mam na to sposób. Korektor pod oczy. Z racji, że kilka razy pojawiłam się na słońcu to mam odcień 02 MEDIUM. Na zimę z pewnością zaopatrzę się w jego jaśniejsza wersję. Korektor działa nawilżająco i oczywiście maskująco. Schowany jest w opakowaniu przypominającym szminkę. Po prostu wysuwamy go, maziamy ile trzeba pod oczami i chowamy. Ja delikatnie wklepuję i wyrównuję go palcami. Wtedy efekt jest najlepszy. Znika moja zmora i mam problem z głowy :)



O tym tuszu słyszałam już chyba wszędzie. Dudniło na lewo i prawo o They're Real. Nareszcie miałam okazję, przekonać się i ja :) Już rok temu byłam pewna, że znalazłam swój tusz idealny, jednak bije go o głowę  they're Real Benefitu. Szczoteczka tak mocno i równo wyczesuje moje rzęsy, że one nareszcie są widoczne! Sprawia, że rzęsy są długie, rozczesane i mocno podkreślone. To mój najlepszy tusz!


Bene tint to zarówno róż do policzków w płynie jak i barwnik do ust. Ja używam go do barwienia ust. Od kilku lat miałam barwnik i zdecydowanie wyrobiłam sobie zdanie na ich temat. To o wiele lepsza opcja niż szminki. Barwnik jak sama nazwa mówi barwi usta i wnika w nie. Nie ma problemu z rozmazywaniem bo on momentalnie wysycha zostawiając nam jedynie intensywny kolor na ustach. To wspaniały kosmetyk! Bene tint ma wiśniowy kolor i na ustach wygląda bardzo delikatnie i naturalnie. Jeśli chcemy mocny efekt nakładamy go kilku krotnie i mamy mocno wiśniowe usta :) To kosmetyk jaki ułatwia życie, nie trzeba go poprawiać, nie rozmazuje się i długo utrzymuje. Czegoś chcieć więcej? Jedno jest pewne, jest bardzo wydajny i nie mam szans zużyć go w pojedynkę przed końcem terminu przydatności. Jak dobrze mieć siostrę :P


The PORE fessional to baza pod makijaż. Zamknięta w ślicznym kartoniku. To beżowa baza jaka jest bardzo lekka o beztłuszczowej konsystencji. Bardzo szybko łączy się z naszą buzią i pozostawia wygładzoną skórę gotową na nałożenie podkładu. Baza wnika momentalnie w skórę, jest bardzo wydajna i mała ilość wystarcza na pokrycie całej buzi. Ułatwia bardzo makijaż. Zwłaszcza, że do niedawna borykałam się z cera i miałam dużo suchych miejsc, jakie odstawały po nałożeniu podkładu. Dzięki tej bazie udało mi się to opanować i podkład pokrywa buzię równomiernie :) Do tego zauważyłam bardzo istotną rzecz, makijaż utrzymuje się dłużej. Bardzo polubiłam ten produkt :)


Kolejne kosmetyki to już jedna seria jaka inspirowana jest latami 20-stymi i stylem art deco. Do tego na opakowaniach widnieje  symbol miasta San Francisco - most Golden Gate zaprojektowany w duchu właśnie art deco :)



Mamy do wyboru dwa rodzaje cieni. Jedwabiste, pudrowe cienie i te w kremie jakie idealnie łączą się ze sobą w parę. Uwielbiam kolory neutralne. Nie jestem na tyle odważna, żeby nałożyć jakieś mocne odcienie na powieki. Także mam kolory bardzo pasujące do wykonania dziennego makijażu. Mój jasny kolor to podstawa i nakładam go codziennie, w zależności od okazji dokładam kremowy cień jaki jest banalny w użyciu, po prostu nakładam go palcem. Panuję wtedy nad intensywnością i miejscami gdzie ma być nałożony.  Pędzelkiem było to niewygodne w przypadku cieni w kremie. Cienie są bardzo trwałe. Te jasne są idealne żeby rozjaśnić powiekę do kresek i co najlepsze mają drobinki jakie rozświetlają oko. Ciemniejsze znów dodają wyrazistości przy makijażu wieczornym, okazyjnym i mocniejszym co najlepsze, nie rolują się i nie zbierają w załamaniach. Do tego te bajeczne opakowania! Zakochałam się!!! Tak dopieszczonych do granic możliwości opakowań nie widziałam nigdy wcześniej.



Błyszczyk szybko trafił to mojej aktualnej torebki jaka mam codziennie. Przebił wszystkie inne błyszczyki. Do tego jego zapach jest tak słodki i cukierkowy, że jak tylko znika z moich ust poprawiam znów! Dostępny aż w 6 odcieniach. Mój to taki typowo pastelowy różowy odcień jaki nadaje blasku.



To dziwne uczucie. Czuję się jakby ktoś rzucił na mnie urok.  Mnie bardzo ciężko przekonać do nowych kosmetyków do makijażu i ostatnimi czasy zamknęłam się na 3 firmy bo myślałam, że są najlepsze. Teraz do nich dołączył Benefit! To jedne z najdoskonalszych kosmetyków jakie miałam. Wiele osób odstraszają ceny, jednak to wszystko odpowiada za ich jakość. Już nigdy nie wróciłabym do moich dawnych nawyków kosmetycznych. Z całego serca polecam kosmetyki Benefitu. Są dopracowane, są urocze i skuteczne. Skradły mi serce. Jeśli macie swoich ulubieńców Benefitu, a nie pokazałam wam ich tutaj to koniecznie się ze mną podzielcie ich nazwami i odcieniami :)

A tutaj już moja wersja dziennego makijażu tymi właśnie kosmetykami:






42 komentarze:

  1. Wow that's some pretty amazing stuff you've got! I love your eye make-up!

    XO Imke

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mają cudne opakowania ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zachwycona i wizualnym wyglądem i tym jakie mają kolory i jak się sprawują... Oj ten Hula by mi sie bardzo przydał :P

    OdpowiedzUsuń
  4. makijaż bardzo ładny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe kosmetyki ! :)

    anonimestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę kolekcji!! Opakowania same za siebie zachęcają. Z Benefitu mam tylko Brow Zings, którego tu u Ciebie nie widzę, ale powiem Ci jedno: już niczego innego nie użyję do podkreślenia brwi, sam cień się chowa i spada na dno! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie te kosmetyki mi pokazały jak wyeliminowac duzo innych kosmetyków! to ja sobie tego poszukam jak bede w Krakowie :)))

      Usuń
  7. Opakowania mają bajeczne! ♥ Chciałabym ten błyszczyk i cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej ! Tyle ahhhów i ehhhów w tym poście , że może i ja kiedyś skuszę się na coś z tej firmy :)
    Świetny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, z pewnością będziesz zachwycona jak ja :))))

      Usuń
  9. ahh, czekałam na ten post !:))) Ciągle zachwycam się tymi kosmetykami u amerykańskich dziewcząt na YT :)) Kiedyś na pewne się skuszę na chociaz jeden produkt :) A na dodatek są takie piekne... ahh ;)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo są wwspaniałe to ja się będę jesczze długo zachwycać :PPP tak wiesz, specjalnie dla ciebie :D

      Usuń
  10. jeju same opakowania jak bym zobaczyła to nie wiedziałabym od czego zacząć żeby otworzyć!:) gdzie można kupic te cudeńka?:)

    OdpowiedzUsuń
  11. tyle już u Ciebie widziałam kosmetyków, że naprawdę nie wiem, gdzie Ty to trzymasz :) i jak to zużywasz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo właśnie ja to jestem miszcz zużywania :DDD

      Usuń
  12. Moja siostra używa tych kosmetyków i jest naprawde zadowolona!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooooo i ja tez jestem bardzo zadowolona :***

      Usuń
  13. świetne rzeczy! za samo opakowanie bym je kupiła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie :D one tak przyciągają!

      Usuń
  14. Ojeej, to jest PIĘKNE... ! *.*
    ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham tę firmę nawet za ich słodkie opakowania <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Wizualnie przyciągają uwagę! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę spróbować <3. Opakowania zachwycają, produkty zapewne też, kuuuusi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. opakowania słodkie , ale nie miałam nic od nich

    OdpowiedzUsuń
  19. patrze patrze i nie mogę oczu oderwać ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy09:59

    Polecam dandelion na policzki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. kolorowe cudeńka:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakie piękne pastelowe cuda!

    OdpowiedzUsuń
  23. swietne kosmetyki :) opakowania zachwycaja :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nice blog! Would you like follow each other?

    OdpowiedzUsuń
  25. Wyglądają świetnie! Trzeba wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ostatnio oglądałam z bliska w Sephorze właśnie te cienie w kremie. Dla mnie taki jasny cień jest również podstawą codziennego makijażu. Poważnie zastanawiam się nad zakupem, ponieważ cień, który mam obecnie jest zbyt srebrny, a Benefit ma bardziej szampański odcień.

    Dzięki za komentarz na blogu odnośnie BB Estee Lauder - jak Twoja recenzja będzie gotowa, bardzo chętnie zamieszczę do niej link w swoim wpisie o tym kosmetyku, żeby czytelnicy mogli zapoznać się przeciwstawną opinią. Właśnie za to kocham blogosferę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! ja tez uwielbiam to w blogowaniu, że nie kazdy kocha te same produkty :D jak tylko napisze to ci wysyłam :D

      Usuń
  27. zazdroszczę Ci używania tych produktów! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo kusi mnie ten bronzer! Ciężko dobrać idealny do mojej bardzo jasnej karnacji.

    OdpowiedzUsuń

Instagram